Prawo jest prawem. Przestrzegać go powinni obywatele. To oczywiste. Jednak tym bardziej powinni przestrzegać go politycy i urzędnicy. Prawo nie jest tylko formą represji, jest też narzedziem działania. To za jego pomocą politycy i urzednicu "rządzą" obywatelami, ale też obywatele mogą je wykorzystywać do kontroli władzy. Tylko dzięki tej równowadze, dzięki instytucji państwa prawa system demokratyczny moze działać skutecznie, a że czasem nie działa...

Prawo nie używane obumiera. Dlatego Obywatele muszą ciągle przypominać i sobie i tym, którzy w ich imieniu działają (niezależnie z jakiej partii się wywodzą...), że prawo to silna broń w ręku obywatela, to narzędzie, które stawia go na równi z władzą. Pozwala mu się czuć współgospodarzem, współdecydentem, uczestnikiem, a nie biernym widzem.


Ale nim do meritum proponuję cytat z 2003 r., w którym przedstawiciel publicznej instytucji mówi o tym, że kontrola społeczna jest najważniejsza

"Bardzo chętnie krytykujemy, jeśli jakieś zamówienie zrealizowane przez gminę nam się nie podoba, podejrzewamy że w grę wchodziła łapówka, bądź zamówienie uzyskał ktoś “po znajomości”. A ilu chętnych było, aby popatrzeć na to od strony dokumentów, przyjrzeć się pracy komisji przetargowej? Chciałbym kiedyś zobaczyć posiedzenie komisji przetargowej na którym następuje otwarcie ofert przy udziale grupy mieszkańców miasta czy gminy. Jak często zdarza się, aby mieszkańcy gminy lub przynajmniej kilku z nich, zainteresowanych na przykład budową drogi, poszło do wójta i powiedziało: chcę obejrzeć dokumentację postępowania, chcę obejrzeć umowę? Wniosek z tego jest taki. Żadna forma kontroli państwowej, nawet najlepiej zorganizowanej i realizowanej nie zastąpi kontroli obywatelskiej, społecznej, realizowanej na co dzień. Kontrola instytucjonalna nie ma szans na dotarcie zawsze i wszędzie tam, gdzie następuje przekroczenie przepisów. Natomiast w każdym takim przypadku mogą i powinni natychmiast reagować ci, którzy to widzą, których interes to narusza, między innymi członkowie społeczności lokalnej."


Przez wiele lat w polskiej demokracji funkcja kontrolna obywateli i ich organizacji była marginalna. Organizacje miały pomagać nowej władzy wprowadzać "nowy ład", ewentualnie wspomagaż tych, którzy na transformacji tracili i wypadali poza nawias. Stosunkowo niedawno (także z powodu tego, że Uniia Europejska zwraca uwagę na przejrzystość władzy) organizacje strażnice wróciły do łask. Ba, pojawiły się nawet środki na to by lepiej kontrolować władze. Ale najwieksze nawet środki nie zastąpią prostego zainteresowania obywateli tym co robi przez nich wybrana władza z ich pieniędzmi. Patrzmy na ręcę władzy, a jeżeli władza ma czyste ręce, tym przyjemniej się na nie patrzy.

Taką działalność prowadzą w różnych miejscach kraju lokalne grupy obywatelskiego (działające w ramach Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich). Taka grupa, Warszawska Grupa Obywatelska (WGO), działa też w Stolicy i właśnie zaczęła monitoring pod nazwą Pozarządowa Inspekacja Lokalowa. Celem działań jest przyjrzenie się jak władze Warszawy gospodarują lokalami w tak niewielkim obszarze jakim jest udostępnianie lokali poza konkursem organizacjom pozarządowym.

Jest to bowiem dodatkowy sposób poza dotacjami w jaki samorząd może instytucjonalnie wspierać organizacje pozarządowe. W Warszawie to Dzielnice decydują o tym, które organizacje otrzymają ten przywilej. Dla niejednej z nich oznacza to być albo nie być.